PAMIĘTAM TĘ PACJENTKĘ.
Rok po cesarskim cięciu. Dwa lata. Trzy.
Przychodziła z bólem dolnego odcinka kręgosłupa.
Terapeuci pracowali na lędźwiach. Efekty były na tydzień. Potem wracały objawy.
Nikt nie spojrzał na bliznę.
Gdy w końcu ją zbadałem — blizna była całkowicie zrośnięta z powięzią głęboką.
Nie ruszała się w żadnym kierunku. Ciągnęła wszystko — miednicę, przeponę, tkanki wokół pępka.
Zacząłem pracować systematycznie.
Wizyta po wizycie, warstwa po warstwie.
Po trzeciej wizycie powiedziała mi coś, czego nie zapomnę:
„To pierwsza osoba, która dotknęła tej blizny od operacji.”
I to mnie uderzyło.
Brak doświadczenia fizjoterapeuty nie był problemem.
To był brak systemu. Brak odwagi. Brak narzędzi.
NAJWIĘKSZY MIT W PRACY Z BLIZNĄ PO CC
„To tylko estetyka”, albo „blizna się sama zintegruje z czasem”.
To kłamstwo, które kosztuje Twoje pacjentki lata bólu i dyskomfortu.
Powięź nie zapomina. Ona się adaptuje.
I jeśli nikt nie zaprosi tej tkanki do powrotu do funkcjonowania — zostanie w tym wzorcu napięcia na zawsze.
A Ty jako terapeuta możesz to zmienić.
Jeśli masz system.
DLATEGO STWORZYŁEM KOMPLEKSOWY KURS PRACY Z BLIZNĄ PO CESARSKIM CIĘCIU.
Nie teorię. Nie akademickie dywagacje.
Konkretne nagrania wideo na pacjentach.
Konkretne techniki w punktach.
Gotowe schematy wizyt.










